Kalendarz imprez
Wrzesień 2019
« Dzisiaj »
P W S C P S N
2627282930311
23
Szachy
45
Program zajęć na Dworcu PKP
678
910
Murale Polskiej Niepodległości
11
OGŁOSZENIE STUDIO PIOSENKI GAMA
12131415
16171819
Robotyka
202122
232425262728
Anna Wyszkoni - Zapowiedź - Inauguracja Roku Kulturalnego 2019/2020
Inauguracja Roku Kulturalnego - ANNA WYSZKONI
29
PROGRAM
Wydarzenia na YouTube
Aktualnie w kinie Baszta
Historia Kina Baszta
 
Historia Kina Baszta
 
 
O tym jak Niemiec nazwał kino Polonią, jak kinem zarządzały kobiety i jak mieszkańcy Środy Wielkopolskiej uchronili Basztę przed zamknięciem
 
Kino pamięta jeszcze dawne dzieje, te przed 1920 rokiem. Budynek, stojący wówczas przy ulicy Kaiser-Wilhelmstrasse, która dopiero po odzyskaniu niepodległości otrzymała nazwę Henryka Dąbrowskiego, należał do Niemca – Adolfa Schneidera. 
 
„Western Electric”
 
W tej samej kamienicy co kino, przedsiębiorca prowadził restaurację i hotel. W miasteczku żył od lat, a przez mieszkańców był darzony sympatią. To on nadał kinu nazwę Polonia i oddał je w dzierżawę. Przybytek X muzy prowadzili Stefan Maćkowiak wraz z Edmudem Kajdaszem, kinooperatorem, kasjerem i bileterem w jednej osobie, przez cały okres międzywojenny. 
 
Za jego kierownictwa repertuar średzkiego kina był zróżnicowany. Jak pisze lokalny historyk, Andrzej Androchowicz, „wyświetlano zarówno adaptacje głośnych arcydzieł literatury, jak i filmy przygodowe, komedie czy melodramaty”[1]. W 1934 zagrano po raz pierwszy film dźwiękowy skrytykowany w lokalnym „Kurjerze Średzkim” za brak „ciągłości z samem obrazem”[2]. Była to ekranizacja „Halki” Stanisława Moniuszki, a jej premiera odbyła się w niedzielę 11 marca o godzinie 17.00. 
 
Niemniej jednak wraz „Halką” czas kina niemego w Polonii dobiegł końca, a dzierżawca postanowił zakupić najnowszą aparaturę dźwiękową, z której korzystały już wtedy kina w Poznaniu – Apollo i Metropolis. Był to amerykański sprzęt „Western Electric”, którego jakość widzowie mogli ocenić już 24 października 1934 roku podczas pokazu pierwszego w Polsce w pełni udźwiękowionego filmu „Każdemu wolno kochać”[3], komedii muzycznej z Adolfem Dymszą i Mirą Zimińską w rolach głównych. Od tego czasu Polonia grała nie tylko w niedzielę, lecz także w środy. Popularnością cieszyły się szczególnie filmy z Janem Kiepurą, niemniej jednak w repertuarze obok filmów polskich, pojawiały się także niemieckie, radzieckie i amerykańskie i angielskie. Co więcej, prócz działalność filmowej, dzierżawca inicjował też akcje charytatywne organizując specjalne pokazy, z których dochód przeznaczano dla najuboższych mieszkańców miasta. 
 
„Przemykający” widzowie
 
Działalność kina przerwała II wojna światowa, a budynek przeszedł w ręce okupanta. Jednakże „mimo grożących obu stronom restrykcji, nowi niemieccy właściciele zainteresowani zyskiem niejednokrotnie przymykali oko na przemykających do kina średzian”[4]. W 1945 roku wszystko wróciło do porządku sprzed wojny. Pierwszym seansem w Polonii na powrót kierowanej przez Maćkowiaka był przedwojenny dramat „Doktór Murek”[5] z Franciszkiem Brodniewiczem w roli doktora prawa obejmującego posadę sekretarza dyrekcji przedsiębiorstwa w małym miasteczku.
 
„Pani kierowniczko!”
 
W 1953 roku nowym dzierżawcą kina została Zofia Kurka rozpoczynając tym samym w Polonii tradycję kobiecego kierownictwa. Po niej kolejno kierownictwo obejmowały – Irena Dworczak w 1980 roku, następnie Mieczysława Grenda, wreszcie, w 1994 Aleksandra Pohl, która zarządza kinem po dziś dzień. 
 
„Warto nadmienić, że mimo upływu lat, wszystkie osoby z tej kinowej rodziny nie zerwały kontaktu ani z kinem ani ze sobą”[6] – pisze Androchowicz. 
 
– Wraca po iluś latach kinooperator, który pracował tu w ’56 roku[7], bo z żoną pięćdziesięciolecie mieli, tu poznał żonę i opowiada mi jak ją poznał, w jakim płaszczu była, w jakim kapeluszu. Tyle ludzi wraca. My się od nich uczymy pewnych rzeczy. A z jaką nostalgia oni wspominają z takimi szczegółami, to jest przesympatyczne. Wzruszające. Ile rzeczy my się dowiadujemy jeszcze… – opowiada Aleksandra Pohl. 
 
Remont i objazdy
 
W 1958 roku Polonia rozpoczęła praktykę kina objazdowego, którego pierwszym kierownikiem w był Zdzisław Szczepniak, a następnie Leszek Bartkowski, wciąż pracujący w kinie na etacie kinooperatora. 
 
fot. aba O tym jak Niemiec nazwał kino Polonią, jak kinem zarządzały kobiety i jak mieszkańcy Środy Wielkopolskiej uchronili Basztę przed zamknięciem
 
Kino pamięta jeszcze dawne dzieje, te przed 1920 rokiem. Budynek, stojący wówczas przy ulicy Kaiser-Wilhelmstrasse, która dopiero po odzyskaniu niepodległości otrzymała nazwę Henryka Dąbrowskiego, należał do Niemca – Adolfa Schneidera. 
 
„Western Electric”
 
W tej samej kamienicy co kino, przedsiębiorca prowadził restaurację i hotel. W miasteczku żył od lat, a przez mieszkańców był darzony sympatią. To on nadał kinu nazwę Polonia i oddał je w dzierżawę. Przybytek X muzy prowadzili Stefan Maćkowiak wraz z Edmudem Kajdaszem, kinooperatorem, kasjerem i bileterem w jednej osobie, przez cały okres międzywojenny. 
 
Za jego kierownictwa repertuar średzkiego kina był zróżnicowany. Jak pisze lokalny historyk, Andrzej Androchowicz, „wyświetlano zarówno adaptacje głośnych arcydzieł literatury, jak i filmy przygodowe, komedie czy melodramaty”[1]. W 1934 zagrano po raz pierwszy film dźwiękowy skrytykowany w lokalnym „Kurjerze Średzkim” za brak „ciągłości z samem obrazem”[2]. Była to ekranizacja „Halki” Stanisława Moniuszki, a jej premiera odbyła się w niedzielę 11 marca o godzinie 17.00. 
 
Niemniej jednak wraz „Halką” czas kina niemego w Polonii dobiegł końca, a dzierżawca postanowił zakupić najnowszą aparaturę dźwiękową, z której korzystały już wtedy kina w Poznaniu – Apollo i Metropolis. Był to amerykański sprzęt „Western Electric”, którego jakość widzowie mogli ocenić już 24 października 1934 roku podczas pokazu pierwszego w Polsce w pełni udźwiękowionego filmu „Każdemu wolno kochać”[3], komedii muzycznej z Adolfem Dymszą i Mirą Zimińską w rolach głównych. Od tego czasu Polonia grała nie tylko w niedzielę, lecz także w środy. Popularnością cieszyły się szczególnie filmy z Janem Kiepurą, niemniej jednak w repertuarze obok filmów polskich, pojawiały się także niemieckie, radzieckie i amerykańskie i angielskie. Co więcej, prócz działalność filmowej, dzierżawca inicjował też akcje charytatywne organizując specjalne pokazy, z których dochód przeznaczano dla najuboższych mieszkańców miasta. 
 
„Przemykający” widzowie
 
Działalność kina przerwała II wojna światowa, a budynek przeszedł w ręce okupanta. Jednakże „mimo grożących obu stronom restrykcji, nowi niemieccy właściciele zainteresowani zyskiem niejednokrotnie przymykali oko na przemykających do kina średzian”[4]. W 1945 roku wszystko wróciło do porządku sprzed wojny. Pierwszym seansem w Polonii na powrót kierowanej przez Maćkowiaka był przedwojenny dramat „Doktór Murek”[5] z Franciszkiem Brodniewiczem w roli doktora prawa obejmującego posadę sekretarza dyrekcji przedsiębiorstwa w małym miasteczku.
 
stare nowe
„Pani kierowniczko!”
 
W 1953 roku nowym dzierżawcą kina została Zofia Kurka rozpoczynając tym samym w Polonii tradycję kobiecego kierownictwa. Po niej kolejno kierownictwo obejmowały – Irena Dworczak w 1980 roku, następnie Mieczysława Grenda, wreszcie, w 1994 Aleksandra Pohl, która zarządza kinem po dziś dzień. 
 
„Warto nadmienić, że mimo upływu lat, wszystkie osoby z tej kinowej rodziny nie zerwały kontaktu ani z kinem ani ze sobą”[6] – pisze Androchowicz. 
 
– Wraca po iluś latach kinooperator, który pracował tu w ’56 roku[7], bo z żoną pięćdziesięciolecie mieli, tu poznał żonę i opowiada mi jak ją poznał, w jakim płaszczu była, w jakim kapeluszu. Tyle ludzi wraca. My się od nich uczymy pewnych rzeczy. A z jaką nostalgia oni wspominają z takimi szczegółami, to jest przesympatyczne. Wzruszające. Ile rzeczy my się dowiadujemy jeszcze… – opowiada Aleksandra Pohl. 
 
Remont i objazdy
 
W 1958 roku Polonia rozpoczęła praktykę kina objazdowego, którego pierwszym kierownikiem w był Zdzisław Szczepniak, a następnie Leszek Bartkowski, wciąż pracujący w kinie na etacie kinooperatora. 
 
– Pracuje w kinie już 30 lat, 10 lat na kinie ruchomym. W okolicach Środy – wspomina. 
 
W 1960 roku z inicjatywy obecnej kierowniczki, Zofii Kurki, rozpoczęto generalny remont Polonii. Nie tylko przebudowano salę kinową, by dzięki ostrzejszemu spadowi zapewnić widzom lepszą widoczność. Przewidziano miejsce na poczekalnię i kasę, która wcześniej mieściła się w przybudówce poza budynkiem kina, ale także zaopatrzono kino w nowe, polskie projektory Prexer AP-11 i AP 13 oraz ekran, który umożliwił wyświetlanie filmów panoramicznych na taśmie 35 mm. Jeszcze w tym samym roku mieszkańcy Środy mogli wypróbować jakość sprzętu i cieszyć nowym standardem Polonii oglądając ekranizację Krzyżaków[8] w reżyserii Aleksandra Forda. 
 
Tuż po remoncie kino zmieniło nazwę. Polonię przemianowano na Basztę nawiązując tym samym do wieży widniejącej w herbie miasta. 
 
„Lata sześćdziesiąte należały do najlepszych w historii Baszty. Zadecydowała o tym nie tylko znikoma jeszcze w Środzie liczba odbiorników telewizyjnych, ale przede wszystkim znakomity repertuar filmowy”[9]. Baszta prezentowała bowiem nie tylko filmy polskie, lecz także kino światowe. Zaczęła też adresować seanse do poszczególnych grup odbiorców. 
 
– Poranki były zawsze o 10 godzinie. Bolki i Lolki leciały. Diabeł morski. Ogólnie zawsze było dużo widzów – wspomina dziecięce lata mieszkanka Środy, przyjaciółka obecnej kierowniczki kina ze szkolnej ławki. 
 
Przeszłość niewyobrażalna
 
Rozpoczął też działanie Dyskusyjny Klub Filmowy. Początkowo kierował nim Stanisław Maćkowiak z miejscowego domu kultury, następnie aż do 1978 roku Bożena Urbańska, obecna kierownik Średzkiego Towarzystwa Kulturalnego. 
 
– Chodziliśmy w ramach liceum – wspomina sobie mieszkanka Środy – „DKF prowadzony był przez panią Urbańską i był przeznaczony dla uczniów liceum i się chodziło bardzo regularnie. Karnety były na cztery wejścia. (…) Z repertuaru to pamiętam – na pewno całego Bergmana oglądaliśmy: Tam gdzie rosną poziomki, Persona, Szepty krzyki. Dużo tego skandynawskiego. (…) Była też współpraca z UAM-em, bo jak już studiowałam, to Henrykowski przyjeżdżał, on jest autorytetem z dziedziny, to też były często prelekcje. (…) I wiadomo, to był też czas filmów amerykańskich. No i Fellini. Kino włoskie, kino czeskie, ówczesne kino radzieckie”. 
 
– To były zabawne historie – opowiada Bożena Urbańska – Dzisiaj to jest taka przeszłość niewyobrażalna. Pamiętam, że sprowadziłam Szepty i krzyki. Pozwoliliśmy iść tylko starszym klasom. Ale jaką ja miałam awanturę od starszego grona pedagogicznego! Na co ja ich prowadzę!. 
 
W 1994 roku w Baszcie znalazł schronienie Międzyszkolny Klub Filmowy „Impuls” z zamkniętego Kina Zorza z pobliskiego Kórnika, prowadzony od 1974 roku przez Janinę Krawiarz. „Nazwę zasugerowałam młodzieży sama” – opowiada – „Klub miał być impulsem naszych rozmaitych działań z zakresu szeroko rozumianej kultury”. 
 
Marna kondycja
 
Od 4 lipca 1900 roku kino zostało przejęte przez Urząd Miasta i Gminy i do dziś działa w strukturach Średzkiego Ośrodka Kultury. Wiek XXI Baszta przywitała w marnej formie. „Mimo interesującego repertuaru oraz licznych inicjatyw mających na celu upowszechnienie sztuki filmowej, średzkie kino coraz częściej świeci pustkami” – pisze w 2002 roku Androchowicz – „Od lat nieremontowana i nie posiadająca odpowiedniego dla współczesnych kin standardu Baszta odwiedzana jest przez widzów niechętnie i coraz rzadziej. Mimochodem wspomina się o zamknięciu kina (…) Dalsze losy kina leżą nie tylko w gestii władz miejskich, ale w dużej mierze, a może przede wszystkim, w rękach samych mieszkańców miasta”[10]. 
 
Sulisław przybywa na ratunek
 
– Średzianie stanęli na wysokości zadania. „Bardzo broniliśmy kina” – opowiada Bożena Urbańska – Wszystkim tym miejscowościom małym naokoło kina polikwidowano. A Środa była na tyle silna, tu był taki naczelnik – prosty człowiek, dobry człowiek – i dał się przekonać, że kino trzeba pozostawić. Może będzie taki czas, że nową technikę się wprowadzi. I tak się stało. Obecnie Baszta jest już cztery lata po remoncie. 19 listopada 2007 roku widzowie obejrzeli ostatni przed remontem seans, wyświetlany na sprzęcie projekcyjnym wyprodukowanym jeszcze w 1972 roku w Związku Radzieckim. 
 
– Kiedyś w kabinie to był bałagan, bo ten sprzęt potrzebował warsztatu naprawczego jak samochody. Klucze, szmaty, facet upaprany... teraz już tu nie ma nic starego, bo przyszło nowe – wspomina kinooperator. 
 
Po remoncie zaopatrzono Basztę w najnowocześniejsze nagłośnienie, projektor analogowy Eremann 14 i projektor cyfrowy. 
 
– Jedyne co zostało ze starego kina to neon, ten niebieski napis, co się świeci – mówi kinooperator. Za przeprowadzony remont kino otrzymało nagrodę Średzkiego Sulisława[11]. –Kino wygrało – stwierdza po latach Aleksandra Pohl i dodaje – Ja tam dziękuję widzom, że do nas chodzą. To widz jest najważniejszy.
 
Katarzyna Kułakowska 
(serwis internetowy www.wmalymkinie.pl)
 
 
Artykuł powstał na podstawie tekstu Andrzeja Androchowicza „Historia średzkiego kina”, pracy zbiorowej „Dziejach Środy Wielkopolskiej i jej regionu”[12]oraz wywiadów „W małym kinie”.
Nasi partnerzy

          

 

INSPEKTOR OCHRONY DANYCH:

Leśny i Wspólnicy Sp. z o.o.

Osoba do kontaktu: Radca prawny Łukasz Gąsiorek / e-mail: IOD@lesny.com.pl

Odwiedźnasz profil na Facebook

Wejdź TUTAJi polub naszą działalność

Biuletyn Informacji Publicznej

Odwiedź witynę internetową